Z perspektywy heinsina.
Czas mijał. Jeszcze nie bórczało mi w brzóchu ale wiedziałem, że wkrótce będzie źle.
Ciekawe, czy jak rzócę w powietrze symbol wody czy dam radę się napić.
Po kilku próbach zrezygnowałem. woda była barierą ale niebyłem wstanie jej się napić.
Zasnąłem wkońcu wyczerpany.
***
Dojasnej cholery! jak mogliście pozwolić, byśmy stracili heinsina!
Dyrektor spacerował po wielkiej sali narad tam i spowrotem.
Nie wiem odezwała się Annara. Było ciemno otoczyła nas jakaś mgła.
Mgłaaaa! rozdarł się dyrektor. Byliście uczeni jak zapobiec tak zwanemu zaklęciu zmiany zeczywistości i środowiska pola bitwy.
Np. Tak.
Dyrektor wyczarował talię. przez chwilę ciskał wściekle symbolami skał i nagle krzyknął:
"Starożytne ruiny!
Żeczywistość pękła z głośnym jang, a potem rozległ się dźwięk toczących się ogromnych głazów.
Gdy wzniecony tym toczeniem pył ustał, wszyscy stali wśród niebezpiecznych iglic, ostrych skał i innych wywierzysk.
Czyste niebo Krzyknęła jedna z nauczycielek. I wtedy skały rozpękły się i znikły. A wszystkich w sali owiała powietrzna bryza. Dało się też słyszeć ćwierkanie ptactwa.
Wysyłam was wszystkich magów. Wszystkich nauczycieli. Chronillo ciebie też. Macie dostać się do zamku darkry, i uwolnić Heinsina.
To drogi memu sercu uczeń.
Zrozumiano!